Chromoterapia?

Rzecz działa się w aptece, to takie miejsce, gdzie oczekiwania względem spełnienia haseł reklamowych są wprost proporcjonalne do wysokości rachunku. Do okienka, przy którym jedna z farmaceutek wypakowywała właśnie dostawę podeszła kobieta. Z początku rozmowa wyglądała jak kolejna, sugerowana konsultacja z farmaceutą. Padło coś o nowotworze i nowych lekach, które będą w przyszłym tygodniu. Potem było coś jeszcze o pogodzie, w każdym razie to nie istotne. W końcu po jakiś 5-10 min. pani przeszła do meritum sprawy. Poprosiła o zestaw witamin, koniecznie ten zawierający minerały. W tym miejscu padła nazwa owego suplementu diety, bardzo popularnego w blokach reklamowych. Niestety, wbrew oczekiwaniom klientki tego specyfiku akurat zabrakło, wobec czego farmaceutka zaproponowała inny ponoć lepszy, również kojarzony ze szklanego ekranu. Klientka, ożywiła się nie co i dalsza rozmowa przebiegła mniej więcej tak:
- Białe czy niebieskie tabletki?
- Białe – odpowiedziała farmaceutka.
- Nie dziękuję, białe już mam a nie ma niebieskich?

Przysłuchując się tej rozmowie doszedłem do wniosku, że leczenie kolorami znajduje zastosowanie w wielu przypadkach. Mam tylko nadzieję, że tej kobiecie się nie pogorszyło.

A może chcesz coś dodać?