VMware Remote Console jako samodzielna aplikacja

Nie przepadam za interfejsem webowym VMware Servera, wprowadzonym od wersji 2.x. Powodów mógłbym wymienić kilka, jednak najważniejszym jest chyba brak wygodnego dostępu do zarządzania serwerem. Teoretycznie taka sytuacja nie powinna mieć w ogóle miejsca, w końcu interfejs webowy oznacza zazwyczaj łatwiejszy dostęp. Jednak w przypadku tej aplikacji, wygląda to trochę inaczej. Korzystam z Linuksa(Ubuntu) oraz Firefoxa lub Opery i często zdarza się np. że nie wyświetla mi się ekran logowania lub zostaję nagle wylogowany. Potem często muszę również zainstalować plugin, o ile takowy w ogóle istnieje dla przeglądarki, którą aktualnie używam. Zazwyczaj sprawę rozwiązuje w mało wyszukany sposób; siadam do komputera kolegi z Windows i IE. Przyznam, że od dłuższego czasu tęskniłem za rozwiązaniem znanym z poprzedniej edycji VMware Servera, to znaczy jednej konsoli, którą instaluję raz na komputerze i już.

Okazuje się, że istnieje sposób, aby coś takiego osiągnąć. Polega na wykorzystaniu…pluginu do Firefoxa jako samodzielnej aplikacji. Zakładam, że 192.168.1.100 to adres IP serwera na którym mamy uruchomiony VMWare Server 2. Pobieramy plugin:

tomek@satellite:~/console$ wget --no-check-certificate  https://192.168.1.100:8333/ui/plugin/vmware-vmrc-linux-x86.xpi

Dla wersji 64-bitowej:

tomek@satellite:~/console$ wget --no-check-certificate  https://192.168.1.100:8333/ui/plugin/vmware-vmrc-linux-x64.xpi

Następnie rozpakowujemy ściągnięty plugin:

tomek@satellite:~/console$ unzip vmware-vmrc-linux-x86.xpi

Jeśli nie posiadamy, tworzymy katalog bin w naszym katalogu domowym:

tomek@satellite:~/console$ mkdir -p ~/bin/

Kolejnym krokiem będzie utworzenie w katalogu bin, odpowiedniego dowiązania:

tomek@satellite:~/bin$  ln -s ~/console/plugins/vmware-vmrc  .

Program uruchamiamy wydając polecenie:

tomek@satellite:~$  vmware-vmrc

BlackBeltFactory

Sezon ogórkowy w pełni, stąd mała przerwa na blogu. Mnie osobiście zachciało się zdawać egzaminy. Tak, tak kilka lat po studiach. Dzięki serwisowi BlackBeltFactory nie tylko mogę sprawdzić swój poziom wiedzy na temat Javy, ale także nauczyć się wielu ciekawych rzeczy. Trzymajcie palce! :)

Chcesz mieć czarny pas z Javy? Żaden problem, zarejestruj się teraz.

Chromoterapia?

Rzecz działa się w aptece, to takie miejsce, gdzie oczekiwania względem spełnienia haseł reklamowych są wprost proporcjonalne do wysokości rachunku. Do okienka, przy którym jedna z farmaceutek wypakowywała właśnie dostawę podeszła kobieta. Z początku rozmowa wyglądała jak kolejna, sugerowana konsultacja z farmaceutą. Padło coś o nowotworze i nowych lekach, które będą w przyszłym tygodniu. Potem było coś jeszcze o pogodzie, w każdym razie to nie istotne. W końcu po jakiś 5-10 min. pani przeszła do meritum sprawy. Poprosiła o zestaw witamin, koniecznie ten zawierający minerały. W tym miejscu padła nazwa owego suplementu diety, bardzo popularnego w blokach reklamowych. Niestety, wbrew oczekiwaniom klientki tego specyfiku akurat zabrakło, wobec czego farmaceutka zaproponowała inny ponoć lepszy, również kojarzony ze szklanego ekranu. Klientka, ożywiła się nie co i dalsza rozmowa przebiegła mniej więcej tak:
- Białe czy niebieskie tabletki?
- Białe – odpowiedziała farmaceutka.
- Nie dziękuję, białe już mam a nie ma niebieskich?

Przysłuchując się tej rozmowie doszedłem do wniosku, że leczenie kolorami znajduje zastosowanie w wielu przypadkach. Mam tylko nadzieję, że tej kobiecie się nie pogorszyło.